|
|
wtorek, 20 grudnia 2011
Życie, życie, życie...
Od dobrych kilku lat jestem szczęśliwa...Tak ogólnie , bo oczywiście o rafy co jakiś czas się ocieram...Przez bardzo długi czas myślałam, że nie jest mi dane stworzyć udany, w miarę zrównoważony związek, że nigdy nie zostanę matką, że moje życie bujać się będzie od depresji do depresji. Tak się nie stało.
Czasem boję się, że jacyś pierwotni bogowie będą zazdrośni i ukarzą mnie za to całe dobro, które doświadczam. Najważniejszymi osobami w moim życiu jest mąż, a od niedawna także córka, w której zakochałam się ( pierwszy raz w życiu ) od pierwszego wejrzenia. A może raczej od pierwszego dotknięcia - nie myślałam, że można pokochać kogoś tak od razu i nieodwołalnie. Zabawne, kiedy czasem patrzę na nią, czuję jak bardzo kocham jej ojca...i odwrotnie, przytulając się do Artura ogarnia mnie hormonalna fala przywiązania do dziecia :))))
Jest jeszcze mój brat, daleko. Jego też kocham :)))) I mam nadzieję, że spełnią się jego i jego żony marzenia. I że w ich życiu znajdzie się jakaś mała nisza dla nas.
Wiem, że to co napisałam brzmi jakoś tak patetycznie i może trochę górnolotnie ale tak właśnie dziś się czuję. I jeżeli będę tu czasem pisać , to myślę , że głownie o pracy. Problemy osobiste nauczyłam się rozwiązywać sama , bez pomocy internetu :))))
sobota, 04 września 2010
Bardzo , bardzo dawno temu...
Bardzo , bardzo dawno temu... Był rok 2006 i nie było za dobrze. Czwartego września 2010 roku wspominam dawne czasy:))) Dawno nie czytałam moich wypocin " Z tysiąca i jednych depresji i hormonalnych zamętów "...Jakoś trudno mi uwierzyć w siebie z tamtego okresu pomimo , że pewne rysy mojej osobowości w ogóle się nie zmieniły . Nadal dwa razy do roku ( średnio ) mój mózg odmawia współpracy i generuje , z sobie tylko znanego powodu , epizody depresji . Owe epizody odbierają mi motywację do jakiegokolwiek działania: mimo to jakoś sobie radzę.Bywa różnie ale jedno jest pewne - trochę się zmieniłam - wydoroślałam ( wiem , że w moim wieku brzmi to śmiesznie ) , zaczęłam zarabiać i osiągnęłam stan względnego spokoju. Bałam się zawsze , że mi się nie uda.Że zawsze będę infantylną , zakompleksioną myszą . Nie jest tak chyba - i jest to zasługą i moją i Artura - dojrzewam przy nim stopniowo , chociaż nigdy nie będzie to ani łatwe ani zawsze przyjemne.
niedziela, 01 października 2006
Wrocilam. Do Polski , na studia i lono rodziny. Zostawilam za wielka woda Przemka , Bartka , Marcina , Agnieszke . Ciesze sie , bo studia dadza mi szanse na lepszt strart za granica , ale tyle tam zostawilam. Nigdy nie przypuszczalem , ze zakocham sie sie tak mocno , ze pomimo takiej niezgodnosci tyle bedzie we mnie pasji...I tylko po trzech miesiacach , kiedy zazwyczaj potrzebowalam roku albo dwoch lat. Nie wiem co bedzie , bo to duza odleglosc a i relacja nie latwa. Ale przeciez mam 50 % szans , ze sie uda , prawda ?
niedziela, 06 sierpnia 2006
Osiem miesiecy minelo tak szybko... Niedlugo wracam , bilet mam juz kupiony.Bedzie mi brakowac tego kraju , niezaleznosci , w koncu - i musze sie do tego przyznac niestety - bedzie mi brakowalo Kundla.
czwartek, 22 czerwca 2006
Minal miesiac. Ponad chyba... Teraz w9iem juz , ze mi przeszlo... Dokumentnie :) Piec lat zwiazku poszlo sie kochac...Po prawdzie, rozklad zaczal sie duzo , duzo , wczesniej, ale nie bylam jeszcze na tyle swiadoma , zeby to zauwazyc... Jestem wiec znowu sama. Nie do konca , podstawowa potrxebe mam zaspokojona , ale tak naprawde chodzi mi o cos innego. Im mocniej go czuje , tym bardziej wiem , ze to nie to. Po pierwsze stary schemat. Po drugie , to mi nie zalezy.. Za bardzo podobni jestesmy do siebie . Po trzecie , po czwarte , po dziesiate........ Brzydko piszac( nauczylam sie okrutnie przeklinac tu , na obczyznie ) , wbijam w to dzide , klade na to laske i pisnama na piczka ta. OOOO
sobota, 20 maja 2006
A jednak mi sie udalo. Udalo mi sie go zmusic do powiedzenia tego , o czym wiedzialam od dawna. Nareszcie jestem wolna , bo w koncu zrozumial i jasno wyrazil swoje uczucia.Rozdzial zamkniety. Ostatnio okrutnie sie rozpuscilam . Co tydzien imprezy , szalenstwa , ogladanie filmow i meczow pilki noznej przy piwku. I zgubilam sie na polu golfowym z pewnym sympatycznym panem :)))) I jest fajnie :))))) I wreszcie zaczelam oszczedzac.
środa, 10 maja 2006
Zrobilam wszystko co moglam. Nie wiem , na co liczylam wysylajac tego maila. Chyba na to , ze sytuacja stanie sie jasna i klarowna. I sie stala. Zero odpowiedzi. Teraz musze zaakceptowac fakt , ze ex ma mnie gleboko gdzies :)))) Obojetnosc jest najlepszym sposobem na pokazanie , ze ma sie kogos dosyc , prawda ? Ufff , jak przebudzenie po dlugim snie...
czwartek, 27 kwietnia 2006
Duzo jest prawdy w stwierdzeniu , ze pierwszego kochanka pamieta sie cale zycie. Przekonalam sie sama na sobie , jak trudno jest dojsc do ladu po rozstaniu z takowym. I jeszcze piec lat prawie zwiazku : toz to mieszanka zabojcza prawie:))))) Okrutnie sie napilam ostatnio. I jak to ja , wyslalam wiadomosc do exa. A wlasciwie cztery:))) Z tym samym komunikatem . I nie zaluje , jemu i tak wszystko jedno a mi ulzylo. Z jednej strony to calkiem odpowiadajaca mi sytuacja - moge pisac do niego co mi sie zywnie podoba i nie musze sie bac reakcji z jego strony. Bo wiem , ze i tak nie zrobi nic. Sytuacja jest jasna - Rafal nie kochal mnie nigdy. Tylko mu sie wydawalo - taki byl jego schemat.A skad to wiem ? Jezeli sie kocha , to sie o ta milosc walczy. A tego Rafal nie robil nigdy. Z drugiej strony - troche boli. Coraz mniej wprawdzie , ale boli. Mysle , ze jak wroce , to juz bede gotowa na Nowe .
czwartek, 20 kwietnia 2006
Odezwalam sie do exa. I to byl blad. Bardzo duzy. Myslalam , ze jestem silniejsza. Ze wszystko poukladalam. Ale wyszlo na to , ze pewnie minie nastepne pol roku zanim R. stanie sie tylko wspomieniem. Beznadziejna sprawa kochac kogos , kto nie okcha wogole. Byc tysiace km od niego i nadal pragnac byc z nim. Pomimo , ze ex-zwiazek byl farsa wystawiana przez dwojke niedojrzalych ludzi. Pomimo , ze ex mam mnie gleboko w d.....pie. Glupia jestem.Kretynka.
Nie chce juz tego...Niech wreszcie odejdzie , zostawi mnie w spokoju ... Dlaczego to tak dlugo trwa ?!!!! Dlaczego mnie to spotkalo ? DLaczego ?????? To nie jest sprawiedliwe... On juz dawno zapominal, nigdy nie pamietal , myslalam , ze juz mi przeszlo , ze to koniec ... Boze pomoz mi , zabierz ta milosc ode mnie , pozwol mi odetchnac ... Prosze , prosze , prosze... Juz dosyc bolu , dosyc rozczarowania , czekania ... Dosyc ...
|